Jeśli twoje wnuki mrużą oczy z trudem odczytując numer autobusu z dalszej odległości lub siadają coraz bliżej przed ekranem telewizora, to znak, że mogą mieć problemy ze wzrokiem. Krótkowzroczność (miopia) często jest diagnozowana u dzieci w wieku szkolnym. Okazuje się, że ryzyko takich problemów ze wzrokiem można zmniejszyć dzięki podjęciu odpowiednich kroków - warto spędzać jak najwięcej czasu na zewnątrz i skłaniać wzrok do „pracy" na dużych odległościach.
Krótkowzroczność to błąd refrakcji, z powodu którego przedmioty znajdujące się w większych odległościach są postrzegane jako niewyraźne. Wszystko dlatego, że przy krótkowzroczności promienie światła pochodzące z przedmiotów nie są skupione na siatkówce, jak powinny u kogoś dobrze widzącego, ale przed nią. W efekcie obraz na siatkówce jest rozmazany. Co więcej, gałka oczna u osób cierpiących na miopię może być dłuższa niż normalnie, a rogówka być bardziej zakrzywiona.
Zazwyczaj krótkowzrocznośc pojawia się w dość młodym wieku i stabilizuje po osiągnieciu 20 lat. Warto dostrzegać sygnały ostrzegawcze i interweniować na czas, aby odpowiednio, kontrolować rozwój krótkowzroczności. Poza oodpowiednimi
okularami, można stosować soczewki lub poddać się
laserowej korekcie wady.
Od jakiegoś czasu wiadomo, że rozwój krótkowzroczności ma związek z określonymi genami. Przykładowo, jeśli oboje rodziców jest krótkowzrocznych, miopia z większym prawdopodobieństwem będzie zagrażała także dziecku. Okazuje się jednak - co udowodniono w australijskich i brytyjskich badaniach, że styl zycia także wpływa na poziom ryzyka krótkowzrocznością. Kiedy przeanalizowano dane 10 tysięcy dzieci i nastolatków, ustalono, że na każda godzina dziennie spędzona na świeżym powietrzu oznacza osłabienie prawdopodobieństwa krótkowzroczności spadło o 2 proc. Wpatrywanie się w komputery, smartfony czy tablety sprzyja rozwojowi wady, bo ekrany tych urzadzeń ogląda się zwykle z bliskich odległości, ostrzegają eksperci.